Cześć, jestem Emilia. Jestem działaczką na rzecz zdrowia psychicznego i dumną fashionistką w rozmiarze plus size. Jestem głęboko przekonana, że uważność i garderoba idą w parze.
Ubieranie się pod kątem spojrzeń innych może szybko stać się niekończącym się i wyczerpującym zajęciem. Standardy ciągle się zmieniają, a to, co jest „odpowiednim” strojem, wydaje się zależeć wyłącznie od tego, kto patrzy i w jakim jest nastroju. Pod pozorem bycia „rozsądnym” lub „prezentowalnym” może to po cichu podkopywać twoje zdrowie psychiczne. Często kryje się za tym ukryta presja, sugerująca, że „korzystny dla sylwetki” oznacza po prostu wyglądanie na mniejszą lub zajmowanie mniej miejsca.
Jeśli będziesz dążyć do tej aprobaty, wpadniesz w błędne koło, w którym nawet jeśli raz ci się uda, będziesz musiał robić to dobrze bez końca. To nie jest styl; to po prostu stres w lepszym wydaniu.

Pętla miłości własnej
Ubieranie się dla siebie to zupełnie inna sprawa. To powolny proces, codzienny akt wyboru samego siebie. Kiedy ubierasz się z myślą o własnym spojrzeniu, przestajesz pytać, czego oczekuje świat, a zaczynasz zadawać sobie pytania: Czy czuję się sobą? Czego dzisiaj potrzebuję? Co sprawi, że uśmiechnę się, gdy zobaczę swoje odbicie?
Takie podejście naprawdę się opłaca. Im bardziej ubierasz się dla siebie, tym bardziej wierzysz w siebie. Łatwiej jest wtedy nosić to, co kochasz, a to w bardzo realny sposób wpływa na twoje samopoczucie psychiczne.
Krótka wiadomość
Spróbuj tego jutro rano (albo już teraz, jeśli czytasz to przy filiżance herbaty, którą podgrzewałeś już trzy razy). Zadaj sobie pytanie: dla kogo się ubieram?
Jeśli odpowiedź brzmi „oni” (partnerzy, nieznajomi lub internet), nie panikuj. Po prostu wybierz jedną rzecz, która jest wyłącznie dla Ciebie. Nie musisz całkowicie zmieniać swojego życia ani tworzyć nowej osobowości. Wystarczy, że wybierzesz jeden szczegół, dzięki któremu poczujesz się choć odrobinę bardziej sobą, aby rozpocząć ten proces.

Najlepsze porady dotyczące stylizacji (na co dzień)
1. Wybierz codziennie jedną rzecz, która jest „twoja”.
Może to być para rajstop, w których czujesz się silna, kolor, który sprawia, że jesteś szczęśliwa, albo materiał, który daje ci poczucie komfortu. Nie musisz całkowicie zmieniać swojej garderoby – wystarczy jeden wybór, który mówi: „Jestem tutaj”.
2. Ubieraj się zgodnie z potrzebami, a nie zasadami.
Zamiast martwić się o to, co Ci pasuje, zadaj sobie pytanie, czego teraz potrzebujesz. Jeśli potrzebujesz wygody, postaw na miękkie warstwy i delikatne paski w talii. Jeśli potrzebujesz pewności siebie, sięgnij po ten jeden charakterystyczny element garderoby lub odważną szminkę. Twoja garderoba powinna być zestawem narzędzi, a nie sprawdzianem.
3. Stwórz sprawdzony zestaw na trudne dni.
W dni, kiedy potrzebujesz zadbać o swoje samopoczucie, nie ma czasu na zastanawianie się nad 40 różnymi opcjami stylizacji. Wybierz sprawdzony zestaw, który na pewno Ci pasuje, na przykład wygodną sukienkę z botkami albo oversizową koszulę z grubymi butami. Dzięki temu ubierzesz się tak, jak chcesz, nie tracąc całej energii jeszcze przed wyjściem z sypialni.
4. Potraktuj to jako eksperyment.
Nie musisz na zawsze decydować się na bycie „osobą, która to nosi”. Możesz po prostu założyć to raz, traktując to jako eksperyment mający na celu zebranie informacji. Jeśli Ci się spodoba, to świetnie. Jeśli nie, to przynajmniej już wiesz.
5. Załóż zapisaną stylizację.
Często zapisujemy stylizacje, jakbyśmy czekali na jakąś wyjątkową okazję, ale to właśnie Ty jesteś tą okazją. Jedyna zmarnowana stylizacja to ta, która leży w szafie.

Wykorzystanie mody do sprawiania radości
Radość to sposób na przetrwanie. Pomaga mózgowi pamiętać, że życie to coś więcej niż tylko przetrwanie kolejnego dnia. Moda jest zaskakująco skutecznym sposobem na osiągnięcie tego stanu, ponieważ oddziałuje na zmysły, jest wizualna i daje natychmiastowe efekty. To codzienna okazja, by powiedzieć sobie: „Zasługuję na coś ładnego”.
Możesz to osiągnąć, wybierając materiały, które dodają ci otuchy, gdy w głowie panuje chaos, albo wykorzystując kolory jako środek poprawiający nastrój – nie dlatego, że „powinieneś”, ale dlatego, że różowy sweter lub jaskrawe skarpetki mogą sprawić, że naprawdę się uśmiechniesz.

Pozwól sobie na to
Jeśli eksperymentowanie wydaje Ci się przerażające, spróbuj zastosować zasadę „10% odważniej”: dodaj tylko jeden odważny element do stroju, w którym czujesz się już pewnie. Możesz też spróbować „testu zamiany”, polegającego na zmianie tylko jednej rzeczy na raz, aby Twój układ nerwowy nie wpadł w panikę.
Pamiętaj, że pewność siebie nie pojawia się od razu. Pewność siebie pojawia się dopiero wtedy, gdy nauczysz się stawiać na siebie. A jeśli ktoś ma jakieś zdanie na ten temat? To ich sprawa, nie twoja.

0 komentarzy